Rehabilitacja w reumatyźmie

Rehabilitacja w reumatyźmie

Rehabilitacja stała się pojęciem modnym, a przez to często nadużywanym. Nie zawsze nadajemy mu właściwą pełną treść. Utożsamienie kinezyterapii i ergoterapii z rehabilitacją utrwaliło się niesłusznie do dziś w naszej świadomości.

Słowo „rehabilitacja” jest niezbyt szczęśliwym terminem. Bardziej odpowiedni jest polski termin „usprawnienie”. Nie możemy jednak wyeliminować tego terminu z użycia, gdyż jest on międzynarodowo przyjęty i zawiera ściśle określoną treść. Rehabilitacja oznacza proces, który w konsekwencji zmierza do przywrócenia człowiekowi sprawności, którą utracił lub która jest zagrożona przez chorobę, nieszczęśliwy wypadek lub wadę wrodzoną.zielona kawa działanie

W procesie rehabilitacji koncentruje się cały wysiłek na potrzebach człowieka poszkodowanego na zdrowiu, a nie tylko na jego leczeniu, choć leczenie może nieraz jest najistotniejszą jej częścią.hallu motion

Rehabilitacja nie może kończyć się w momencie wypisania chorego ze szpitala, co u nas niestety jeszcze jest regułą, mimo najlepszych intencji lekarza. Brak bowiem u nas odpowiednio „dopiętej” organizacji rehabilitacji.forskolin

Spłycone pojęcie rehabilitacji jest czynnikiem usypiającym czujność i wrażliwość organizatorów Służby Zdrowia i stało się wrogiem właściwego rozwoju i kierunku rehabilitacji człowieka chorego. Tak długo jak chory może pracować i może chodzić do poradni reumatologicznej, korzystać z ćwiczeń i zabiegów fizykalnych i jeździć do uzdrowiska, nie istnieje dla niego problem rehabilitacji. Jest to problem leczenia i profilaktyki przykurczeń. Problem rehabilitacji staje przed nim, gdy choroba wykazuje progresję i zaczyna utrudniać pracę. Chory porusza się coraz trudniej z powodu przykurczeń i bóσπιρουλινα παρενεργειεσ

lów. Porady lekarskie stają się dla niego coraz mniej skuteczne. Daje on wyraz swemu niezadowoleniu, zaczyna zgłaszać pretensje, załamuje się psychicznie, popada w konflikt z otoczeniem i pracodawcą. Jego wydolność w pracy obniża się. Reumatolog chętnie odsyła takiego chorego do ortopedy, a ten — stwierdziwszy chorobę reumatoidalną — odsyła chorego z powrotem do poradni reumatologicznej.drivelan hinta

Na tym etapie lekarze coraz łatwiej uciekają od chorego, a chory coraz trudniej do nich dociera.manuskin active

Tu brak pierwszego ogniwa w łańcuchu procesu rehabilita-cyjnego. Za ten brak chory płaci kalectwem.ling fluent účinnosť

Chorzy pozostawieni sami sobie przybierają w czasie choroby takie pozycje, w jakich odczuwają najmniejszy ból i w jakich mogą najlepiej sięgnąć do stolika nocnego po potrzebny im przedmiot. W miarę jak postępuje sztywnienie, nawykowe pozycje utrwalają się. Jako ostatnie sztywnieją przeważnie te stawy, których ruch jest absolutnie konieczny do samoobsługi. U palacza palce rąk są tym ultimum moriens. Są one także zniekształcone i przykurczone, ale wskaziciel i kciuk, żółte od nikotyny, posiadają jeszcze taki zakres ruchu, że chory potrafi jeszcze utrzymać papierosa. Jest to ciekawy fakt, świadczący o tym, że ruch wymuszony na organizmie podświadomą obroną przed wyzbyciem się ostatniej przyjemności, jaką dla palacza w tej sytuacji jest palenie, chroni przed sztywnością.

Chory gośćcowy pozostawiony swemu losowi traci wolę walki z bólem, staje się bierny i z tą chwilą zaczyna się jego inwalidztwo, jeśli jego choroba jest w skutkach nieodwracalna.

W wytworzeniu kalectwa sumuje się działanie kilku czynników, jak destrukcyjność procesu reumatycznego, uogólniona bolesność, przybieranie nawykowej pozycji, bezruch, bierność wynikająca z choroby i poddanie się losowi przy bezradności otoczenia.

Dziś intensywny proces rehabilitacyjny łącznie z nowoczesnym leczeniem reumatologicznym potrafią usunąć niemal wszystkie z tych czynników’ z wyjątkiem nieodwracalności samego procesu choroby.

Czy terenowa poradnia reumatologiczna łącznie z oddziałem reumatologicznym potrafią rozwiązać zagadnienie właściwej, choćby tylko leczniczej rehabilitacji? Obawiam się, że trafiają na duże trudności.

Jedną z przyczyn jest brak ścisłej, organicznie związanej,  budżetowo zabezpieczonej współpracy z ortopedą. Ortopeda jest zbyt mało obeznany z reumatologicznymi problemami i podobnie reumatolog jest na ogół za słabo obeznany z zagadnieniami współczesnej ortopedii, aby każdy z nich sam mógł udzielić właściwrej( pełnej porady choremu, tym bardziej że nie zawsze wystarczy sama porada, a zachodzi potrzeba wkraczania zabiegami ze współudziałem obu specjalistów. Stąd wzajemne odsyłanie sobie pacjenta. Gdyby istniała organizacyjnie zabezpieczona możliwość wspólnego badania i konsultacji chorego, gdy ten zgłosi się w poradni lub na oddziale reumatologicznym — zamiast wzajemnego odsyłania i konsultacji na papierze — sytuacja chorego poprawiłaby się znacznie. Współpraca reumatologa z ortopedą jest nieodzowna. Reumatolog wypomina ortopedzie — i to słusznie — że leczy czasami gośćcowe schorzenie stawu jako gruźlicze, że zakłada gipsy i w ten sposób przyczynia się walnie do niepotrzebnego zesztywnienia stawu. Odwrotnie każdy ortopeda może przedstawić przypadki bolesnej subluksacji biodra, prowadzącej do coxarthrosis, czy przypadki anomalii wrodzonych stóp, które były wysyłane przez lata do uzdrowisk jako reumatyzm.

Ustalenie programu procesu rehabilitacyjnego w wielu przypadkach nie jest możliwe bez udziału tak reumatologa, jak i ortopedy, a często także psychologa i asystenta społecznego.